Strona główna | FilozofiaLiryka | komentarze różne | GaleriaInformatyka |     | O Fizykon.orgu

Dział komentarzy i recenzji

Recenzje wydawnicze

Słowa kluczowe - Wiesław Babik

Filozofia (w) fizyce - Jarosław Kukowski

Epistemologia - Jan Woleński

Komentarze o szkole i edukacji

Komentarze związane z etyką i psychylogią

Komentarze polityczne 

Komentarze o mediach  

 

Filozofia
Dłuższe opracowanie

O pojęciu prawdy

Fundamentalizm i libertynizm

Mrzonki ateizmu

Opowiastki filozofujące

Krótkie myśli

Komentarze

O myśleniu twórczym

Liryka
Liryka fizyka

 

Droga życia

Przestrzeń

 

Blogi różne

Dlaczego wolne oprogramowanie...

Komentarze związane z etyką i psychologią

Komentarze o szkole i edukacji

 

O złudzeniu absolutnej prawdy

W pewnych kręgach filozoficznych panuje ton na wieszanie psów na tych, którzy nie uznają "Prawdy absolutnej". Najczęściej dokłada się tym "relatywistom" skrajnie trywializując ich poglądy i głosząc, że są to  właśnie ci, którzy nie uznają żadnych wartości, obrażają Boga, a do tego chcą usprawiedliwić każdą możliwą ludzką podłość.

Oczywiście każdy pogląd po wykoślawieniu wydaje się być głupi, więc łatwo jest w ten sposób "dokładać", czując się jeszcze w glorii obrońcy wiecznych i niepodważalnych wartości. Tymczasem refleksja nad istotą Prawdy rzeczywiście prowadzi do wniosku, że w wielu wypowiedziach "absolutyzowanie" tej idei gubi jej istotę i staje się przez to wyłącznie zabiegiem politycznym. Rozumiem co prawda chęć obrony faktów przed zbyt kreatywną ich interpretacją, jednak mało celowe wydaje mi się nazywanie prawdy "absolutną" z powodu uznania oczywistego faktu, że skoro coś jest jakieś, to przecież inne być nie może...

No zaraz to wszystko może być jak chce?! - ktoś wykrzyknie - przecież z tego powstanie tylko chaos i degrengolada (nie wspomnę juz o takich nieszczęściach jak "ruja i poróbstwo")! Czyżby ktoś tu atakował odwieczny podział na Prawdę i Fałsz?
Otóż nie! - nie o to w tym wszystkim chodzi. Zasada niesprzeczności Arystotelesa jest podstawą logiki i nie warto z niej rezygnować, jednak raczej należy ją stosować nie w odniesieniu do samej Idei Prawdy ogólnie, tylko w odniesieniu do zależności między twierdzeniami i wnioskami.
Bo  słowo "absolutna" o tyle prawdzie nie służy, że sugeruje dla umysłu drogę, której on przebyć nie ma żadnych szans. Ono ignoruje fakt, że na tym "łez padole" nic nie jest absolutne, że aktualnie do prawdy niepodważalnej (w jakimkolwiek rozumieniu tego słowa) nie mamy dostępu.

I drugi element: Prawda, a Rzeczywistość. Niektórzy mówią, że Prawda jest jedna, bo przecież rzeczy są jakie są, i nie mogą być inne. Jednak Prawda i Rzeczywistość (którą właśnie ma ta Prawda opisać, przekazać wyjaśnić) to dwie różne rzeczy. Już w kontekstach językowych te pojęcia wyraźnie się różnią i chyba nie ma sensu na siłę scalać je w jedno. Oto kilka po temu przykładów:

Rzeczywistość:

jest nieskończona w swoich przejawach - wszystkich faktów dotyczących jednego ziarnka piasku nie pomieściłyby żadne dostępne nośniki informacji...

jest nieprzekazywalna z natury - bo jak można przekazać w całości coś, co jest nieskończone w swoich przejawach?

stanowi splątanie - powiązanie wszystkiego ze wszystkim - to jedność w której przysłowiowy ruch skrzydełek motyla może objawić się w przyszłości powstaniem (lub nie) tornada niszczącego setki domów.

W opozycji do tego Idea Prawdy:

odnosi się do OPISU rzeczywistości, bo żaden z kamień, wiatrak czy śledź nie jest w swoim jestestwie "prawdziwy" ani "nieprawdziwy" - on po prostu jest - takim jakim zaistniał i nie może być inny, bo takim właśnie w tej chwili się stał we wszystkich aspektach swojego jestestwa. Natomiast podział - Prawda - Fałsz pojawia się dopiero przy próbie oddzielenia rzeczywistości od jej opisu - on odnosi się do zgodności, prawidłowości opisu, a więc wymaga istnienia przynajmniej dwóch różnych elementów - oprócz rzeczywistości, także warstwy związanej z informacją.

prawda, w celu przekazania informacji o rzeczywistości, ogranicza aspekty rzeczywistości tak, aby przynajmniej drobną część z nich komuś przekazać - np. w formie słów, obrazów. Nie da się przekazać wszystkiego o najmniejszym nawet elemencie rzeczywistości, bo trwałoby to nieskończenie długo.

dlatego każda realna prawda, każda prawda, którą w istocie jesteśmy w stanie zakomunikować, jest z natury niedoskonałym odbiciem Rzeczywistości bo ujmuje tylko jej część i tylko w sposób dostosowany do kanału przekazu - czy to za pomocą słów (różnie niestety przez różnych rozumianych), czy obrazów, gestów i innych działań na zmysły.

A poza tym prawda - swoim zaistnieniem - wykracza poza samą rzeczywistość. Bo choć sposób w jaki przekazujemy "prawdę" o rzeczywistości jakoś zniekształca i upośledza przekaz faktów, to jednak z drugiej strony to upośledzenie jest najczęściej jedyną metodą na przekazania czegokolwiek! Jest aktem twórczego wyboru. Tylko dzięki pominięciu informacji, których i tak nie potrafimy przetworzyć, jesteśmy w stanie zwrócić uwagę na jakiś ważny aspekt - tak jak też "zamazanie" treści obrazu impresjonistycznego powoduje to, że widzimy piękno, które w pełni szczegółów by nam umknęło. W pewnym sensie Prawda przez swoje zaistnienie staje się nowym elementem tej rzeczywistości.

Dlatego gdy (przyjmijmy, że w zgodzie z faktami) mówimy o pogodzie: "pada", to pomijamy fakt temperatury, powietrza, zanieczyszczenia, wahań ciśnienia, jego gradientu w zależności od wysokości i odległości, kierunku zmian, zależności od ukształtowania terenu, przemian chemicznych jakie wywołuje w powietrzu i glebie itd... - mimo to cały czas przekazujemy prawdę podając ten wybrany aspekt rzeczywistości, bo tylko wybierając mamy szansę przekazać cokolwiek! - wszak całej, doskonałej wiedzy o czymkolwiek nie da się ująć w żaden możliwy sposób.
Pełna zgodność przekazu z rzeczywistością jest fikcją.

I tak już jednak chyba będzie zawsze, że to co ludzie przekazują sobie nawzajem (czyli właśnie owe "prawdy") - zawsze będzie niepełne, niedoskonałe, naznaczone osobowością tak tego który daną treść podaje, jak i tego, który odbiera. Czasami myśli nadawcy i odbiorcy mogą okazać w tak dużym stopniu zbieżne, że będziemy mówić o POROZUMIENIU, ale czy nawet najlepsze porozumienie oznaczać może że przekazaliśmy Prawdę w sposób absolutny?
A skoro nasza niedoskonałość przekazu jest faktem, to czy należałoby zrezygnować w ogóle z używania słowa "prawda"?
- Chyba nie, bo po amputacji takiego terminu i tak, zamiast słowa "prawda", coś należałoby stworzyć w to miejsce. Ja jestem tylko przeciwny mówieniu o absolutnym charakterze prawdy - tylko rzeczywistość jest absolutna, a każda prawda o tej rzeczywistości jest już w jakimś stopniu subiektywna.

Tak wiem, teraz wielu powie, że to nie o to chodzi, że Prawda dalej jest absolutna i "jedna", i znowu będą dążyć do tych swoich wyobrażeń, w których Prawda jest samą Rzeczywistością. Ale jeśli tak by miało być, to dla ludzi Prawdy nie było i nie będzie nigdy - bo jaki ludzki umysł jest w stanie odebrać coś co jest (tak jak Rzeczywistość) nieskończone?

Ale gdzie tu Bóg? - spytają niektórzy...
Wszak Chrystus powiedział: "jestem Drogą, Prawdą i Życiem". Czy zatem mówienie o względności prawdy nie uwłacza Najwyższemu?
- odpowiedź na pytanie: co chciał powiedzieć Chrystus - jest dla większości śmiertelników nie do zrozumienia. Jednak wydaje się być pewne, że Chrystus nie mówił w tym momencie o "Prawdzie" jako o standardowej kategorii logicznej, czy tym bardziej, wartości większej od zera (tak najczęściej warunek "true" jest traktowany w programowaniu). Ja osobiście odnosiłbym to Jego stwierdzenie do faktu, że w całej nauce i życiu Zbawiciela nie ma nigdzie sprzeczności, a wszystko co zostało powiedziane i zrobione ma swoje istotne, niezbywalne miejsce.
Jednak nasze rozumienie tej czy innej idei niemal zawsze wykaże niedoskonałości ludzkiego umysłu, więc lepiej chyba pokornie zostawić sobie słowo "prawda" po staremu na określenie sytuacji, w której doszliśmy do jakiegoś porozumienia i zrozumienia. Dzięki temu słowo to będzie nam nazywać rzeczy, o których my biedni szaraczkowie w ogóle mamy prawo mówić. A absolut i tak jest nam niedostępny, bo  niedoskonałości, które nas od tego absolutu oddzielają lepiej jest pracowicie pokonywać nieustannym wysiłkiem umysłu i ducha, niż forsowaniem specjalnych określeń dla pojęć, do których i tak nie mamy dostępu...

Michał Dyszyński Warszawa sobota, 7 października 2002

Powiązane teksty w tej witrynie

Prawda gatunkui tekst autorstwa Adamy Dyszyńskiego

O złudzeniu absolutnej prawdy - autor Michał Dyszyński

O znaczeniu małych błędów - autor Michał Dyszyński