Fizykon.org - strona główna   | O witrynie |O autorze witryny | kontakt z autorem |

 

Rozważania o nauczaniu

 

 

Jak zapewnić korepetycjom efektywność?

Niniejsze opracowanie stara się odpowiedzieć na pytanie jak maksymalnie wykorzystać korepetycje (o ile się na nie zdecydowaliśmy).

Korepetycje są towarem szczególnym. Kupowanie mebla, samochodu, ubrania, czy usługi wymiany zamka w drzwiach jest stosunkowo proste - wiemy dość dobrze jaki jest kupowany towar, wiemy więc za co płacimy. W przypadku nauki mamy jednak do czynienia nie z prosta usługą, która wiadomo jaki ma efekt końcowy, ale ze złożonym przedsięwzięciem o niepewnej perspektywie.

Bo w istocie wiedzy się nie kupuje, ale ją zdobywa samemu kupując ofertę nauczania w jakiejkolwiek formie (czy to nauki indywidualnej, czy też nauczania zbiorowego) w istocie dostajemy jedynie samą współpracę z nauczycielem, czyli kupujemy wyłączne lepsze warunki mające pomóc w zdobywaniu wiedzy. Efekt końcowy jest tu w dużym stopniu nieokreślony, bo niezwykle istotne są dodatkowe czynniki - np. osobiste zaangażowanie, zdolności, możliwość i umiejętność współpracy itp.

Przykład negatywny:
Płacimy za usługę korepetycji dla dziecka. Nauczyciel przychodzi, wykłada temat, potem drugie zajęcia, trzecie, znowu wykład, a uczeń często wciąż nie rozumie. Dlaczego? 
- bo np. w tym przypadku uczeń wcale nie musiał wysłuchać kolejnego wykładu, który i tak jest mu znany. Tutaj zrozumienie tematu blokował jeden element - jeden niejasny fakt, który źle został wytłumaczony w podręczniku i nie został sprostowany przez nauczyciela szkolnego. Korepetytor powinien zacząć swoje zajęcia od ustalenia przyczyny niepowodzeń. Być może ostatecznie mniej by zarobił (bo miałby nie kilka, a jedne zajęcia, ale wykonałby rzetelną robotę)
W rezultacie korepetycje na nic się zdały, pieniądze się zmarnowały. Gdyby jednak pomiędzy uczniem, a korepetytorem była pełna współpraca, to szybko "wyszłoby" co jest niejasne, nauczyciel skupiłby się na tym newralgicznym problemie i po kilku(nastu) minutach zostałby on wyjaśniony (pewnie korepetytor mniej by zarobił, ale to już inny problem...).

Przykład pozytywny
Dziecko mówi rodzicowi: rozumiem z tej fizyki większość tematów, ale te rzuty, to ciągle dla mnie "czarna magia". 
Rodzic ostatecznie decyduje się na korepetycje - zamawia jedną godzinę z dobrym nauczycielem. Po tej jednej godzinie intensywnej nauki wszystkie dotychczasowe problemy zostają rozwiązane, a uczeń przez następne 3 miesiące może uczyć się sam.
W tym wypadku czas i finanse zainwestowane w naukę zostały ulokowane optymalnie.

Oczywiście nie zawsze tak jest, że jeden problem, którego uczeń nie rozumie daje się rozwiązać szybko i jasno. Dość częsta jest sytuacja, w której ów problem jest tylko "wierzchołkiem góry lodowej" i trzeba wszystko wyjaśniać od początku, zmagając się z zastarzałą masą błędnych koncepcji, przyzwyczajeń, wyobrażeń. Wtedy niezbędna będzie długa żmudna praca i nie jedna, lecz seria lekcji. 

Są różne problemy z nauką i różne style uczenia. W jednym przypadku sprawa rozbija się o błędy nauczania szkolnego i niejasne podręczniki, w innym po prostu trzeba skłonić dziecko do zajęcia się nauką w ogóle (korepetycje są tylko pretekstem do zmuszenia do pracy), w jeszcze innym, sposób rozumowania dziecka jest mocno niespójny i trzeba je jakby "nauczyć myśleć". Ten ostatni przypadek jest z resztą zdecydowanie najtrudniejszy dla nauczyciela, a często jest on wręcz nierozwiązywalny. Bo, mimo niechęci do zaakceptowania tego faktu przez pewną cześć teoretyków - idealistów, istnieją także uczniowie zdecydowanie mniej pojętni w zakresie jakiejś dziedziny wiedzy, nie umiejący oderwać swojego rozumowania od prostych konkretów (tego typu problem uwidacznia się szczególnie w nauczaniu fizyki). Choć czasami, po wielu godzinach wydawałoby się syzyfowej pracy nauczyciela, w najmniej oczekiwanym momencie wszystko "zaskakuje" i przysłowiowy "głąb" zamienia się w całkiem dobrego ucznia.

Za korepetycje płaci się taniej lub drożej. Nie zawsze jednak taniej znaczy lepiej (podobnie jak nie zawsze drożej znaczy lepiej...). Wykorzystanie korepetycji najlepiej byłoby zmierzyć wyliczając stosunek:

Ilość_zdobytej_wiedzy : zapłaconą_kwota

czyli inaczej mówiąc jest to jakby ilość wiedzy uzyskanej z jednej złotówki. 
Można spędzić dużo czasu nad nauką z tanim korepetytorem i ostatecznie zapłacić więcej pieniędzy, niż po połowie tej ilości godzin z nauczycielem droższym, jednak bardziej skutecznym. Wszystko zależy od umiejętności konkretnego pedagoga, jego rozeznania przyczyn problemów, doświadczenia, umiejętności wczucia się w sytuację, a także od szczególnych elementów dodatkowych (nawet chociażby tego minimum sympatii między uczącym i uczonym).
A przecież jeżeli nawet za tę samą (w przybliżeniu licząc) wiedzę zapłacimy nawet tyle samo, ale raz będzie to trwało 3 godziny, a raz 6 godzin, to chyba nie jest to wszystko jedno?

W każdym razie poniżej pewnego poziomu jakości korepetycji nie warto zejść, bo powstaje jeszcze problem nauczania z ewidentnymi błędami, co ostatecznie może spowodować, że po korepetycjach uczeń ma jeszcze większy mętlik w głowie, niż przed nimi.

O korepetycjach idealnych, czyli 

- Jak zwiększyć efektywność nauki indywidualnej z nauczycielem?

motywacja jest podstawowym "motorem" do nauki. O ile nauczyciel jest motywowany głównie przez własną ambicję dobrego wykonania swojej pracy (nie wspominając już o aspekcie finansowym...), o tyle z uczniem sprawa jest bardziej skomplikowana. Tutaj też największe zadanie przypada rodzicom (choć dość często uczeń sam jest na tyle dojrzały, że "prosi się" o naukę). Oczywiście najlepszą motywacją jest sam głód wiedzy i świadomość jej wartości. Jednak czasami tę dość idealistyczną motywację trzeba podeprzeć jakąś dodatkową obietnicą, czy groźbą nieprzyjemności w przypadku braku osiągnięć. 
Dobra motywacja skupia się na celu nauki (czyli zdobytej wiedzy), a nie na ilości czasu poświęconego na naukę. Uczenie się na zasadzie od godziny - do godziny jest ostatecznością (co nie znaczy, że absolutnie zawsze trzeba z niej rezygnować).
pomiędzy nauczycielem a uczniem powinna panować atmosfera współpracy. Oznacza to, że uczeń powinien śmiało, bez zbytniego skrępowania sygnalizować swoje problemy i ew. niezrozumienie tłumaczonego elementu, nauczyciel zaś powinien czujnie obserwować, czy jego tok tłumaczenia nie "oderwał się" od percepcji ucznia. Poza tym uczeń powinien sumiennie odrabiać zadane do wykonania prace.
efektywnie uczący korepetytor głównie dokłada nową wiedzę do istniejącej i porządkuje jej rozumienie i raczej rzadko powtarza pracę innych nauczycieli. W tym celu powinien on najpierw zorientować się w aktualne wiedzy swojego ucznia, a nie tłumaczyć od razu wszystko po swojemu. Ten drugi przypadek należy zostawić na okazję, gdy uczeń ma duże braki do nadrobienia i nie rozumie prawie nic z koniecznych do opanowania tematów.
najlepiej jest, gdy uczeń jak największą część pracy wykonuje samodzielnie. Ma to związek zarówno z finansami (za samodzielną naukę w końcu nie trzeba płacić), jak i faktem, że samodzielnie zdobyta wiedza ma największą wartość. 
Nauczanie to nie "wlewanie" wiedzy do mózgu, jak to sobie wielu mylnie wyobraża. To raczej czujne pilnowanie przez nauczyciela, aby aktywność ucznia była jak najlepiej wykorzystana (to uczeń jest głównym "pracownikiem" w tej "robocie", a nauczyciel jedynie przewodnikiem). W szczególności powtarzanie i utrwalanie niedawno zdobytych wiadomości (absolutnie niezbędne, jeśli nauka ma być efektywna!) uczeń powinien robić sam.