Fizykon.org - strona główna   | O witrynie |O autorze witryny | kontakt z autorem |

 

Rozważania o nauczaniu

 

 

 

Kiedy korepetycje?

Artykuł ten adresowany jest głównie do rodziców planujących zafundowanie swoim dzieciom korepetycji

Spis treści artykułu:
Wstęp
Czy w ogóle należy brać korepetycje
Kiedy nie warto brać korepetycji
Kiedy postaranie się o korepetycje jest wskazane
Przewagi korepetycji nad nauczaniem szkolnym
Dobre i złe korepetycje
Korepetycje drogie czy tanie?

 

 

Wstęp

Autor niniejszego tekstu przez wiele lat udzielał korepetycji, uczył w szkołach różnych szczebli i w różny sposób zajmował się działalnością dydaktyczną. Po latach przychodzi czas na pewne podsumowanie, wnioski i może rady dla tych, którzy korzystają z usług korepetytorów i chcieliby rozjaśnić sobie pewne wątpliwości na ten temat.

Zacznę najpierw od problemu podstawowego:

Czy w ogóle należy brać korepetycje?

Pytanie to odżywa co jakiś czas w publikacjach. Część dziennikarzy uważa korepetycje za pewnego rodzaju chorobę dzisiejszego szkolnictwa. Bo przecież uczeń powinien w swojej szkole uzyskać pomoc w przypadku problemów z nauką.

Takie postawienie sprawy wydaje mi się naiwnie idealistyczne. I chyba jest ono błędne, a to z kilku przynajmniej powodów:

  1. w standardowej szkole nie jest możliwe jednakowo efektywne dotarcie z wiedzą do wszystkich uczniów ze sporej grupy. Nawet najlepszy nauczyciel adresuje swój sposób nauczania do pewnej „średniej” uczniów i dlatego zarówno ci co wyrastają ponad tę średnią, jak też i ci co są nieco „odstali” od reszty (z różnych, często absolutnie niezawinionych, powodów) będą w tej sytuacji poszkodowani. Dla nich przydałyby się lekcje bardziej zindywidualizowane.
  2. nauczyciele są słabo opłacani, więc trudno wymagać od nich wielu godzin dodatkowej pracy "na zawołanie" - dla uczniów, którzy z różnych powodów, mają zaległości, lub ważną potrzebę poszerzenia swojej wiedzy.
  3. nauczycieli mamy lepszych i gorszych, a co by tu nie rozprawiać o szkolnych ideałach, zdarza się trafić na pedagoga z „dolnej półki”. Więc, jeśli wiedza jest uczniowi rzeczywiście do czegoś potrzebna (np. do egzaminu na studia), to trzeba jakoś powstałe szkolne „niedoróbki” uzupełnić. Korepetytora możemy sobie wybrać i zmienić w razie potrzeby, a w sytuacji podbramkowej dobry pedagog na zawołanie jest „na wagę złota”.
  4. ludziom plany się zmieniają – ktoś w gimnazjum i pierwszej klasie liceum, planuje specjalizowanie się w naukach humanistycznych, a fizykę i biologię sobie nieco „odpuszcza”. Jednak w klasie maturalnej zmienia zdanie – chciałby zostać lekarzem. Wtedy, bez zewnętrznej pomocy, samodzielne nadgonienie materiału z tych przedmiotów z kilku lat może być zbyt trudne.
  5. są uczniowie, którzy wymagają absolutnie indywidualnego potraktowania. Czy to dlatego, że są zbyt nieśmiali, może mają problemy z koncentracją, trudności w kontaktach z rówieśnikami itp. Standardowa szkoła, wraz z jej problemami finansowymi, obciążeniem nauczycieli pracą i obowiązkami biurokratycznymi, nie ma szansy sprostać zadaniom znacznie wyrastającymi ponad jej zwykły tryb funkcjonowania. W przypadku drogich szkół prywatnych, sytuacja bywa lepsza (choć też nie zawsze). Jednak dopiero korepetytor, który całą swoją uwagę poświęca temu jednemu uczniowi, daje naprawdę duże szanse na dotarcie do przyczyn szkolnych problemów.
  6. korepetycje dają o wiele większe możliwości rozplanowania zajęć. W szczególności (np. przed ważnym egzaminem) nie ma problemu, aby w krótkim czasie odbyć wiele godzin zajęć, umawiać się w różnych porach, konsultować telefonicznie, mailem, itp.
  7. rodzice mają z korepetytorem łatwiejszy kontakt niż z nauczycielem szkolnym - nie muszą zwalniać się z pracy na rozmowę o problemach ich dziecka, nie ma tu problemu w stylu: „jak mu o tym powiem, to może będzie moje dziecko gorzej traktował itp...”. Co prawda większości nauczycieli można zaufać i nie trzeba się kryć z trudnymi sprawami, ale wiadomo - wyjątki się zdarzają.
  8. pod wieloma względami układ z korepetytorem jest bardziej „czysty”, niż to się odbywa w szkole – korepetytor nie stawia stopni, nie musi martwić się o biurokratyczne rygory, przejmować np. tym „co sobie pomyśli reszta klasy, jeśli zacznę tak otwarcie chwalić Huberta?...”. 
    Rzadko też miewa problemy z zachowaniem swoich uczniów, bo rozpraszająca rola kolegów „wesołków” jest tu sprowadzona do zera. Jest wiedza do opanowania – i kropka.

Wszystko to razem powoduje, że w wielu sytuacjach korepetycje są potrzebne, lub wręcz niezbędne.

Kiedy nie warto brać korepetycji?

Korepetycje nie zawsze są efektywne. W wielu sytuacjach inwestycja tego rodzaju będzie przysłowiowym wyrzuceniem pieniędzy „w błoto”. W szczególności:

standardowe korepetycje niewiele dadzą, gdy uczeń zdecydowanie ich nie chce. W takiej sytuacji korepetytor spotyka się z biernym oporem ze strony młodego człowieka zmuszanego do nielubianych zajęć. Lepsze efekty dla jego stanu wiedzy miałaby praca „wychowawcza” (może kontakt z psychologiem?...), niż wymuszanie nauki za pomocą grafiku godzin z nauczycielem przedmiotowym.

w większości sytuacji nie należy brać korepetycji „na wszelki wypadek”, bo „może się przyda”, na wyrost. Jeśli dziecko będzie zbyt daleko do przodu z wiedzą na szkolnych lekcjach, wtedy będzie się nudziło, męczyło w szkole. Później może to zagrozić zniechęceniem do nauki i lekceważącym stosunkiem do niej. Poza tym często okazuje się, że wysiłek związany z nauką pójdzie na marne, bo i tak zdobyta wiedza będzie niepotrzebna, skoro ostatecznie wybraliśmy inny kierunek kształcenia. Po kilku latach umysłowy „kurz zapomnienia” przykryje resztki niewykorzystywanych informacji.

bez sensu jest też aplikowanie dziecku korepetycji, jako czasową „zapchaj dziurę”, lub z powodu strachu przed złym spędzaniem czasu inaczej. Faktem jest, że dziecko które się uczy, w danej chwili rzeczywiście nie pali papierosów i nie zażywa narkotyków. Jednak prędzej czy później nastanie dla niego czas wolności, a jeżeli do owej pory było traktowane wyłącznie jak podwładny, który tylko wykonuje polecenia, wtedy spadająca nań nagle odpowiedzialność może go przerosnąć. I dopiero zaczną się poważne problemy. Lepszą metodą chronienia młodych ludzi przed złem świata jest dobry kontakt z rodzicami i postaranie się o dobre towarzystwo rówieśnicze.

nie warto płacić dodaktowo za korepetycje, jeśli uczeń jest w stanie samodzielnie uporać się ze swoimi chwilowymi problemami, a żadne dodatkowe powody nie skłaniają do pośpiechu. Wiedza osiągnięta bez pomocy z zewnątrz daje większą satysfakcję i świadczy o dojrzałości młodego człowieka. Po co mu tę szansę na dojrzałość odbierać?... Z drugiej strony, jesli są powody dla przyspieszenia zdobywania wiedzy przez ucznia, to korepetycje będą użyteczne. Ale chodzi o to, aby były do tego realne powody.

 

 

Kiedy postaranie się o korepetycje jest wskazane?

Są sytuacje, w których korepetycje są szczególnie potrzebne lub nawet niezbędne. Oto niektóre z nich:

  1. termin w jakim wiedza ma być zdobyta jest krótki, a materiał jest trudny i rozległy - np. zbliża się ważny egzamin, zaliczenie semestru itp. W takiej sytuacji samodzielne nadrabianie braków może okazać się zbyt wolne.

  2. szkoła, lub klasa, do której uczęszcza uczeń ma „słaby poziom”, a wiedza jest niezbędnie potrzebna z powodu studiów, egzaminów itp.

  3. nauczyciel w szkole nie potrafi nawiązać kontaktu z dzieckiem. Wciąż przybywa konfliktów, stresów, uczeń traci chęć do nauki i do szkoły. Może pomoc z zewnątrz coś tu naprostuje?...

  4. nauczyciel w szkole jest może i niezłym fachowcem - tzn. posiada wiedzę i umiejętności dydaktyczne - jednak środowisko rówieśnicze (np. grupa klasowych "wesołków") skutecznie zaniża poziom nauki. Jest to niestety problem wielu szkół i wielu klas. W opisanej sytuacji lekcje sam na sam z korepetytorem, bez rozpraszającej obecności kolegów, mogą dać o wiele lepsze wyniki, niż te standardowe.

  5. uczeń ma problemy natury emocjonalnej – boi się nauczyciela w szkole, nie potrafi pokonać tremy. W takiej sytuacji często mądry, życzliwy korepetytor jest w stanie wyrwać zestresowanego młodego człowieka z zaklętego kręgu lęków i paraliżu emocjonalnego. Podobną rolę mógłby tu spełnić dobry psycholog.

 

Przewagi korepetycji nad nauczaniem szkolnym

Korepetytor może przekazać swojemu uczniowi wiele rzeczy, których z różnych powodów nie można zrealizować na lekcji. Najważniejszą z nich jest z pewnością fakt, że:

Korepetytor może dostosować swój poziom nauczania niemal idealnie do poziomu wiedzy ucznia, nie musi patrzeć na średni poziom klasy.

Korepetytor nie niesie ze sobą jarzma „sędziego” stawiającego stopnie, co może pomóc w pewnych sytuacjach skomplikowanych od strony emocjonalnej.

Korepetytor nie jest związany programem w tym stopniu co nauczyciel szkolny i może skupić się dokładnie na tym co najbardziej potrzebne, ma „nadwyżkę” godzin na grafikiem ustalonym przez ministerstwo.

Wreszcie korepetytor ma tę przewagę, że ma zwykle wielką pomoc w postaci...
... nauczyciela szkolnego, który też dokłada do głowy ucznia swoją porcję wiedzy.

Dobre i złe korepetycje

Całkiem złe i nietrafione korepetycje zdarzają się bardzo rzadko. Wynika to z faktu, że samo przytrzymanie naszej pociechy przy nauce daje najczęściej już jakieś tam efekty. Nawet kiepski merytorycznie nauczyciel - korepetytor jest więc przynajmniej minimalnym powodem wymuszającym na niesfornym uczniu pracę nad zaległościami.

Jednak rola wyłącznie naukowego "nadzorcy" nie wymaga od korepetytora wielkich umiejętności merytorycznych, a co najwyżej uporu i konsekwencji. Dlatego płacąc za naukę indywidualną najczęściej oczekujemy czegoś więcej niż "posiedzenie" z młodym człowiekiem przy jego lekcjach. Zapewne chcielibyśmy, aby problemy z nauka zostały pokonane po prostu szybciej, a zdobyta wiedza okazała się trwalsza. W takiej sytuacji pojawia się problem wyboru odpowiedniego korepetytora, co jest powiązane z aspektem finansowym.

Co więc wybrać, gdy trzeba koniecznie w miarę krótkim czasie nadrobić zaległości?

Ja osobiście mam na temat pogląd następujący. 
Jeśli chodzi o jednostkowe problemy z bieżącą nauką - w rodzaju jeden niezrozumiały temat (czasem dwa), to nie ma sensu szukać drogiego i wyjątkowo wykwalifikowanego korepetytora. Jest duża szansa, że wszystko zostanie wytłumaczone przez kolegę szkolnego, ew. studenta I roku, który choć nie ma wielkiego doświadczenia pedagogicznego, to posiada to minimum wiedzy potrzebnej do zrozumienia tematu.
Inaczej sprawa się przedstawia z POWAŻNYMI ZALEGŁOŚCIAMI, lub gdy termin uzupełnienia braków w wiedzy jest szczególnie naglący. Tutaj wybór osoby do nauki powinien być szczególnie przemyślany, bo grożą nam dwa przynajmniej negatywne scenariusze:

nie zdążymy na czas z uzupełnieniem wiedzy (i oczywiście nasze szanse na egzaminie zmaleją do wartości bliskich zeru)

mimo wysiłku włożonego w naukę i wielu godzin poświęconego na nią czasu, postępy w nauce okażą się zbyt małe, a uczeń będzie borykał nie tylko z dotychczasowymi problemami ze zrozumieniem tematów, ale także z nowymi, wprowadzonymi przez niewykwalifikowanego korepetytora.

Szczególną sytuacją jest przygotowanie do egzaminów wstępnych na studia wyższe. Tutaj wybór korepetytora bez doświadczenia może przynieść najgorsze efekty. Bo zazwyczaj kandydat na studenta już całkiem niemałą wiedzę posiada i nie wystarczy tylko materiału powtarzać standardowym sposobem. Tutaj trzeba szybko i precyzyjnie zdiagnozować słabe punkty, naprawić zaległości z nimi związane, wyszukać następne itd.... Nie ma natomiast czasu (i potrzeby!) na wałkowanie tematów tak jak to było robione w szkole. Dlatego najlepiej byłoby uczyć się z osobą, która potrafi dobrze objąć całość wiedzy i swobodnie porusza się w zawiłościach materiału kilku lat nauki szkolnej. W rezultacie osiągniemy lepszy efekt podczas mniejszej liczby godzin nauki, co pewnie opłaci się też finansowo.

Od strony finansowej patrząc, najbardziej efektywną metodą nauki jest opieranie się w jak największym stopniu na pracy własnej. Bo jeśli posiadamy podręczniki i dobre notatki z zajęć, to ze standardowym powtórzeniem nie powinno być wielkiego problemu. Wtedy wystarczy raz na jakiś czas zamówić sobie dodatkowego nauczyciela (ale dobrego!) i pomęczyć go pytaniami dotyczącymi konkretnych problemów. Potem następna porcja nauki własnej - i znowu wyjaśnienia korepetytora.

 

 

Korepetycje - drogie czy tanie?

Koszt korepetycji jest zazwyczaj niemały. Według danych z Internetu (wiosna 2003 rok) godzina zegarowa zajęć z korepetytorem waha się ona od 20 do 50 zł. A zdarzają się ceny jeszcze wyższe niż 50 zł. To niemało w sytuacji, gdy typowa stawka godzinowa pracy etatowej raczej nie przekracza 10 zł. Z drugiej jednak strony, zamówiony na godziny fachowiec w rodzaju hydraulika, czy elektryka, też zażyczy sobie najczęściej powyżej 20 zł (przynajmniej w Warszawie), zaś wiedzę na poziomie nauczycielskim zdobywa się znacznie dłużej i ciężej.

Dlaczego jednak jest tak drogo?
- powodów jest przynajmniej trzy:

wiedza wystarczająca do nauczania nie jest łatwa do zdobycia. Do pracy w standardowych zawodach wystarczy technikum, czy kilkumiesięczny kurs. Nauczyciel ma za sobą najczęściej kilkanaście lat uczenia się.

praca korepetytora ma charakter dorywczy. A w takiej sytuacji - cena rośnie. Dlatego przy stałych zajęciach warto też z korepetytorem ponegocjować - w końcu przy większy zamówieniu mógłby nieco spuścić z ceny...

Poza tym, co najważniejsze jest to praca naprawdę wyczerpująca i wymagająca dużego zaangażowania.

Osoby nie będące nigdy nauczycielami myślą sobie często: "co to za wysiłek... - trochę pogada, coś tam wytłumaczy, nie zmęczy się...". W rzeczywistości intensywna praca umysłowa, połączona z wysiłkiem kontaktu osobowego, jest bardzo męcząca.
Ja sam pamiętam z mojej praktyki szkolnej jak bardzo ciężkie do wykonania jest "banalne" 6 godzin lekcyjnych (przecież z przerwami i krótszych niż zegarowe). Nieraz mówi się: 6 godzin? - co to jest? Inni pracują normalnie 8 godzin.
Jednak po takich 6-ciu godzinach, trudno jest się skupić nad czymkolwiek, głowa "puchnie" i ma się wrażenie ogólnego rozbicia, jak po żadnej innej pracy. Dziś, po latach pracy w różnym charakterze (informatyk programista, tłumacz książek, dziennikarz, nauczyciel, a nawet wykonywanie prac o charakterze rolniczym)  mam świadomość, że pracować fizycznie (nie mówię o wyjątkowo ciężkiej pracy) da się po 10 godzin przez wiele dni, umysłowo przy komputerze, też da się wytrzymać 8-9 godzin, jednak rzetelna praca nauczyciela jest około 2 razy bardziej męcząca niż przeciętna inna (4-5 godzin dziennie wymusza wysiłek na poziomie 8 godzin typowej pracy). Według mnie nauczycielstwo (rzetelne, a nie obijanie się) należy do  zawodów najbardziej męczących (w przeliczeniu na godzinę pracy).

W związku z ceną narzuca się jeszcze inne pytanie:

Czy lepiej dać więcej, za pracę prawdziwego fachowca, czy może zafundować sobie korepetycje tańsze - np. z uczniem szkoły, lub studentem?

Prostej odpowiedzi na to pytanie nie ma. Bo praca korepetytora, jest jak praca artysty - nieraz student lepiej nauczy od doktora nauk, innym razem jednak taniej - oznacza wyrzucenie pieniędzy. Najlepiej jest po prostu spróbować, lub poradzić się opinii kogoś, kto z usług danego korepetytora już korzystał.
Sam zdaję sobie sprawę, że choć wydaje mi się, iż mam raczej duże doświadczenie w korepetycyjnej "materii", to w szczególnych sytuacjach lepszym może się okazać po prostu kolega, pomagający za darmo. Jest tak np. gdy problemem ucznia jest nie tyle wiedza z danego przedmiotu, co konieczność, cierpliwej, mrówczej pracy nad kolejnymi problemami, dostępność do konsultacji w każdej chwili (bo kolega mieszka za ścianą) i znajomość wymagań konkretnego nauczyciela szkolnego.
Takie sytuacje nie są jednak zbyt częste i myślę, że tam gdzie idzie o przekazanie rzetelnej wiedzy, warto jest zatrudnić fachowca z prawdziwego zdarzenia (choć może bez przesadnej wiary w tytuły i formalne atrybuty wiedzy).

Jedno jest jednak bardzo ważne - poziom korepetytora nie może zejść poniżej pewnego minimum. W przeciwnym wypadku więcej on zaszkodzi niż pomoże.

I jeszcze sprawa: nie zawsze lepszy fachowiec w danej dziedzinie - matematyk, fizyk czy chemik, będzie lepszym korepetytorem. W szczególności osoby ściśle związane z pracą naukową, obracające się wśród osób o wysokiej inteligencji, potrzebują nieraz wiele godzin doświadczeń z przeciętnymi uczniami, aby zacząć rozumieć ich mentalność i problemy (w szczególności np. ucznia gimnazjum). Sam Izaak Newton - fizyk przecież genialny - był podobno marnym dydaktykiem, a jego wykłady były nudne. W przypadku bezpośredniej pracy z uczniem kluczowe jest raczej zrozumienie jego problemów i wczucie się w tok myślenia, niż wiedza na poziomie uniwersyteckim.